Czy odmłodzone CELLFAST WILKI Krosno szybko wrócą do PGE Ekstraligi?

Fot. Marcin Karczewski

Drużyna CELLFAST WILKÓW Krosno, po wielu latach spędzonych na najniższym szczeblu rozgrywek, wraz z rozpoczęciem działalności nowego klubu w 2018 roku otworzyła zupełnie odmienną historię klubu z Podkarpacia. Czy krośnianie będą w stanie kontynuować drogę po sukcesy i powrócą na dłużej do PGE Ekstraligi?

Na co stać wygłodniałe CELLFAST WILKI?

Przed nadchodzącym sezonem staramy się nie pompować balonika. METALKAS 2. Ekstraliga jest w tym sezonie bardzo wyrównana i pewnie nie ma nas wśród głównych faworytów, ale znamy swój cel. Spadkowicz zawsze chciałby jak najszybciej wrócić do wyższej ligi, jednak czy tak się stanie – pokaże czas. Mamy bardzo młody i wyrównany zespół z dużym potencjałem, ale w sporcie potrzeba też odrobiny szczęścia. W zasadzie jeśli chodzi o formację seniorską, to mamy nowy zespół, w którym pozostał jedynie kapitan, Vaclav Milik. Zdaję sobie sprawę, że być może będziemy potrzebować czasu, żeby się dotrzeć i wjechać, więc nie oczekuję, że od początku wszystko będzie grało. Młody zespół często charakteryzuje się, nie do końca równą i stabilną formą. Nierzadko lepsze występy są przeplatane gorszymi, niemniej jednak naszym celem minimum jest awans do fazy play-off i chciałbym, żebyśmy tam trafili w szczytowej formie – ocenił szansę swojego zespołu trener CELLFAST WILKÓW Krosno, Ireneusz Kwieciński.

Drużyna z Krosna po spadku z PGE Ekstraligi w sezonie 2023, najbliższy sezon spędzi na jej zapleczu, w METALKAS 2. Ekstralidze. Rosnąca z roku na rok popularność żużla w mieście szkła wlała ogromne nadzieje w serca fanów. Mimo spadku z elity, krośnianie w sezonie 2023 zdobyli 7 punktów do tabeli PGE Ekstraligi i pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie, wygrywając 3 spotkania na własnym torze.

Fot. Ewelina Włoch-Wrońska

W przyszłym sezonie na zapleczu PGE Ekstraligi nadal wiodącą postacią powinien być Czech Vaclav Milik, który w klubie z Podkarpacia spędzi czwarty sezon z rzędu. Do zespołu dołączył pozyskany z INVESTHOUSEPLUS PSŻ Poznań, Jonas Seifert-Salk, który wydaje się być jednym z najbardziej obiecujących zawodników w METALKAS 2. Ekstralidze na pozycji U24. Dodatkowo, klub na pozycjach krajowych seniorów pozyskał Norberta Krakowiaka oraz Patryka Wojdyło, który reprezentował drużynę w sezonach 2020-21. Sporym wzmocnieniem powinien być także Francuz Dimitri Berge, który w poprzednim sezonie w barwach TRANS MF Landshut Devils wykręcił średnią biegową 2,012 plasując się na 12. pozycji najskuteczniejszych zawodników ligi.

Tak prezentujący się zespół wsparty solidną formacją młodzieżową w osobach Piotra Świercza i Szymona Bańdura, z pewnością jest w stanie włączyć się do walki o czołowe lokaty, z nieco bardziej faworyzowanymi zespołami. Jak widać zespół tworzą przede wszystkim młodzi i ambitni zawodnicy na sportowym dorobku. Potwierdzeniem tego jest fakt, że najstarszy zawodnik w zespole ma zaledwie 30 lat. Jedynym minusem może okazać się brak ławki rezerwowej, co w przypadku tak urazowego sportu jak żużel, niejednokrotnie odbierało szansę wysoko aspirującym drużynom. Kibice i działacze CELLFAST WILKÓW Krosno liczą jednak z pewnością na udany sezon zarówno w METALKAS 2. Ekstralidze, jak i w rozgrywkach U24 Ekstraligi. Wiele wątpliwości rozwieją z pewnością pierwsze treningi oraz spotkania kontrolne.

Na chwilę obecną mamy zarezerwowane dwie lokalizację i zastanawiamy się nad trzecią, gdzie będziemy mogli odbyć pierwsze sesje treningowe. Do połowy marca mamy zaplanowane minimum dwa wyjazdy zagraniczne, tak by dobrze wjechać się przed rozpoczęciem sezonu w METALKAS 2. Ekstralidze. Ponadto pod koniec marca oraz na początku kwietnia w planach mamy spotkania sparingowe – dodał szkoleniowiec CELLFAST WILKÓW.

Fot. Marcin Karczewski

A tak wyglądały początki…

Historia powstania żużla jest związana z powstaniem klubu Karpaty Krosno, który udział w zmaganiach ligowych rozpoczął w 1957 roku. Żużlowcy reprezentujący wówczas barwy biało-niebieskich startowali w trzeciej lidze rozgrywkowej w Polsce, która po trzech sezonach została zlikwidowana, stąd krośnianie automatycznie znaleźli się w drugiej lidze, w której zazwyczaj nie odgrywali znaczącej roli. Klub przestał funkcjonować po sezonie 1969, kiedy to zajęli ostatnią, dziewiątą lokatę na drugoligowym szczeblu rozgrywek. Podobna sytuacja miała miejsce, gdy klub funkcjonował pod nazwą KKŻ Krosno w latach 1988-1996 oraz ŻKS Krosno 1997-2001. W roku 2002 założono Krośnieńskie Stowarzyszenie Żużlowe, które w trzecim roku swojej działalności zajęło 4. miejsce w rozgrywkach łączonych o awans do wyższej ligi. Rok później, w sezonie 2005 żółto-czerwono-czarni wygrali baraże o utrzymanie w lidze rozgrywane z ukraińskim zespołem SC Trofimov Równe. Niestety sztuka ta nie udała się rok później, gdy krośnianie polegli w barażu z MILION TEAM Poznań. W roku 2007 klub nie otrzymał licencji na starty w rozgrywkach o Drużynowe Mistrzostwo Polski, jednak drużyna wystartowała w rozgrywkach drugoligowych pod szyldem KSM Krosno. Przez kolejne osiem sezonów drużyna z Podkarpacia ze zmiennym szczęściem startowała na drugoligowym szczeblu, by w sezonie 2015 historia ponownie zatoczyła koło i znów zdecydowano o połączeniu dwóch najniższych lig żużlowych w Polsce oraz reorganizacji rozgrywek. Nowy system rozgrywania meczów nie potrwał, jednak długo i w sezonie 2016 nastąpił powrót do dawnych zasad rozgrywania spotkań. Przez kolejne trzy sezony KSM Krosno nieprzerwanie startowało na poziomie obecnej Krajowej Ligi Żużlowej. Po wielu latach spędzonych na najniższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, w Krośnie w końcu powiało optymizmem. Sezon 2018 okazał się dla krośnieńskiego klubu rokiem nowych wyzwań. Zespół KSM Krosno zajmując ostatnią, 7. lokatę w Krajowej Lidze Żużlowej postanowił zamknąć swoją działalność, czego skutkiem było założenie nowej spółki odpowiedzialnej za sport żużlowy w Krośnie. W październiku 2018 władze miasta Krosna oficjalnie przedstawiły nowe władze klubu na czele z prezesem Robertem Doboszem oraz zaprezentowano pięcioletni plan zakładający modernizację wysłużonego obiektu oraz awans do PGE Ekstraligi, maksymalnie do sezonu 2023. Jak wiemy cel, który został postawiony przed ponad pięcioma laty został osiągnięty, a moda na żużel w Krośnie zdaje się rozkwitać na dobre.

W sytuacji tak dużego sukcesu CELLFAST Wilków Krosno nabór do Akademii Żużlowej jest zdecydowanie bardziej obfity. Młodzi ludzie są bardziej zainteresowani, przychodzą i dopytują, więc można jednoznacznie stwierdzić, że moda na żużel i sukcesy drużyny mocno na ten fakt wpłynęły – ocenia progres krośnieńskiego klubu jego były zawodnik Ireneusz Kwieciński.

Premierowy sezon na najniższym szczeblu

Inauguracyjny sezon 2019 w wykonaniu Wilków Krosno można uznać za względnie udany. Zespół zajął 4. miejsce w Krajowej Lidze Żużlowej notując przy tym sześć zwycięstw i tyle samo porażek. Liderem drużyny był wtedy Andrij Karpow, a jej solidnymi punktami Edward Mazur i Nick Skorja. Dobrze spisywał się także Duńczyk Nicklas Porsing czy jeżdżący gościnnie na pozycji młodzieżowej Patryk Rolnicki. Ponadto ważne punkty dokładał Mateusz Świdnicki. Z klubem związał się także Lars Skupień czy po raz kolejny powracający do żużla Paweł Hlib. Swoje szlaki na polskim podwórku żużlowym przecierał także Duńczyk Patrick Hansen. Swoje epizody zaliczali także Węgier Norbert Magosi, Szwed Jonas Davidsson, Marcin Rempała czy młodszy brat Kennetha Bjerre, Lasse. Mimo zajęcia czwartej pozycji po rundzie zasadniczej, Wilki nie odegrały znaczącej roli w dalszej części sezonu. Pierwsze domowe spotkanie zakończyło się dla nich klęską z ówczesną ZOOLESZCZ Polonia Bydgoszcz w stosunku 37:53. W drużynie pojawił się wtedy waleczny Australijczyk w osobie Josh’a Pickeringa. Świetne zawody zaliczył także solidnie punktujący młodzieżowiec, Patryk Rolnicki, który w rewanżu w Bydgoszczy został wystawiony na pozycji seniorskiej. Niestety dla Wilków konfrontacja z Gryfami okazała się kolejną przegraną, tym razem w stosunku 55:35. Mimo zakończenia zmagań na drugoligowym froncie, krośnianie mogli być względnie zadowoleni ze swojej postawy na przestrzeni całego sezonu. Działacze po jego zakończeniu zapowiadali wzmocnienie składu i walkę o awans do ligi wyżej.

Fot. Jan Kwieciński

Wilki wychodzą z cienia. Awans na zaplecze PGE Ekstraligi.

W 2020 roku Wilki Krosno znacznie wzmocniły swoją siłę rażenia. Do zespołu dołączył Damian Dróżdż, Vadim Tarasenko i Marcin Jędrzejewski. Ponadto klub zakontraktował Eduarda Krcmara oraz zatrzymał skutecznego Andrija Karpowa. Silnie obsadzona została także formacja młodzieżowa, w której miejsce zajęli Patryk Wojdyło oraz jeżdżący w charakterze gościa Bartłomiej Kowalski. Swoje epizody zaliczyli też Mathias Thornblom, Kamil Wieczorek czy gościnnie, obecny Indywidualny Mistrz Świata Juniorów Mateusz Cierniak. Krośnianie po komplecie dziesięciu rozegranych spotkania wręcz zmiażdżyli konkurencję i mając w swoim dorobku 25 dużych oraz 251 małych punktów, z kompletem zwycięstw wygrali rundę zasadniczą drugoligowych rozgrywek. W sezonie 2020, z racji pandemii koronawirusa, nie rozgrywano fazy play-off, co miało zastosowanie na każdym szczeblu rozgrywek ligowych w Polsce. Wydaje się jednak, że tak dysponowana drużyna Wilków Krosno nie miałaby większych problemów z pokonaniem swoich rywali. Awans do ówczesnej 1. Ligi Żużlowej (obecnia METALKAS 2. Ekstraliga) stał się zatem faktem, a krośnianie dotrzymali przedsezonowych obietnic, które dotyczyły walki o awans na wyższy poziom.

Rok później Wilki ponownie pokazały swoją siłę i wbrew oczekiwaniom, po rundzie zasadniczej zajęły pierwszą pozycje w 1. Lidze Żużlowej. Zespół dokonał znaczących wzmocnień. Ekipę zasilili Czech Vaclav Milik, Łotysz Andzejs Lebedevs, Tobiasz Musielak czy Mateusz Szczepaniak, a pozostał także Patryk Wojdyło. Do drużyny dołączył także wypożyczony z ENEA Falubazu Zielona Góra, perspektywiczny Czech Jan Kvech. Mimo, że zespół prezentował się solidnie i raczej sympatycy krośnieńskiej drużyny nie zakładali walki o utrzymanie w lidze to z całą pewnością nawet najwięksi optymiści nie zakładali tak fenomenalnej postawy Wilków, których droga zaczęła łudząco przypominać rozwój obecnych Drużynowych Mistrzów Polski, PLATINUM Motor Lublin. Jedyną, zauważalną piętą achillesową krośnian była formacja młodzieżowa, od której rzadko można było spodziewać się solidnych zdobyczy punktowych. Zarówno Jakub Janik, Aleks Rydlewski, jak i Bartosz Curzytek, poza pojedyńczymi przebłyskami rzadko byli w stanie nawiązać walkę z rywalami. Po 14. rozgranych meczach czerwono-czarno-szarzy, z dziesięcioma zwycięstwami oraz czterema porażkami przewodzili ligowej tabeli i przystępowali jako jeden z cichych faworytów rundy play-off. W niej skonfrontowali się z ekipą ZDUNEK Wybrzeża Gdańsk. Pierwsze spotkanie wyjazdowe zakończyło się podziałem punktów, co stawiało ekipę z nad Wisłoka w komfortowym położeniu przed rewanżem. Bliski perfekcji występ zanotował Mateusz Szczepaniak, który wywalczył 13 punktów i bonus, ale poza wspomnianymi wcześniej juniorami, pozostała część drużyny również odjechała bardzo równe zawody. W rewanżu podopieczni trenera Ireneusz Kwiecińskiego pewnie rozprawili się z ekipa z nad morza, meldując się tym samym w finale rozgrywek. Ich rywalem był równie silny zespół ARGED MALESA Ostrów Wielkopolski, który niestety dla gości wręcz znokautował bezbronne Wilki, zwyciężając aż 60:30 tworząc sobie doskonałą sytuację przed rewanżem przy. ul Legionów w Krośnie. W nim górą były Wilki, które pokonały ostrowian 49:40, ale to drużyna z Wielkopolski mogła cieszyć się z awansu do PGE Ekstraligi. Mimo porażki to zespół z Podkarpacia okazał się sensacją rozgrywek na zapleczu elity, czym wprawił w osłupienie wielu kibiców żużla. W mieście zauważono rosnący popyt na sport żużlowy oraz dobrą atmosferę wokół klubu. W końcu stało się realne, by Wilki dokonały czegoś, co dawniej wydawało się dla nich nieosiągalne i awansowały do PGE Ekstraligi.

W sezonie 2022 nie wszystko układało się po naszej myśli. Specyfika sportu jest jednak taka, że nie zawsze wszystko musi wychodzić od początku, żeby osiągnąć końcowy sukces. Pierwszy sezon, który miał być walką o utrzymanie okazał się dla nas szczęśliwy. Z kolei sezon 2022 był dla nas trudniejszy i choć nie wskazywano nas jako faworyta do awansu do PGE Ekstraligi tylko drużyny z Bydgoszczy i Zielonej Góry to końcówka była naprawdę dobra w naszym wykonaniu i osiągnęliśmy największy sukces w historii sportu żużlowego w Krośnie w niespełna cztery sezony od powstania nowego klubu – ocenia drogę krośnieńskiego klubu, jego obecny trener Ireneusz Kwieciński.

Fot. Jan Kwieciński

Historyczny awans do PGE Ekstraligi

Przed sezonem 2022, w ekipie CELLFAST Wilków Krosno nie doszło do gruntownych roszad personalnych w składzie. Zespół zasilił, występujący na pozycji U24 Rafał Karczmarz, a na pozycjach juniorskich występowali Krzysztof Sadurski oraz wypożyczony z TAURON Włókniarza Częstochowa Franciszek Karczewski. Trzon drużyny nadal pozostał jednak bez zmian, a tworzyli go Milik, Lebedevs, Szczepaniak oraz Musielak. Tym razem nikt nie lekceważył głodnych sukcesów Wilków. Krośnianie po 14. rozegranych spotkaniach zajęli 3. pozycję w tabeli 1. Ligi Żużlowej i przystępowali do rundy play-off jako jeden z kilku kandydatów do jazdy w finale ligi. Nie co bardziej faworyzowane były za to zespoły ówczesnego spadkowicza, STELMET Falubazu Zielona Góra oraz ABRAMCZYK Polonii Bydgoszcz, na których spoczywała dużo większa presja niż na podopiecznych Ireneusza Kwiecińskiego. Krośnianie przez całe rozgrywki jeździli bardzo solidnie, nie notując przy tym ogromnych wpadek. Dodatkowym atutem okazała się formacja młodzieżowa z fenomenalnym Franciszkiem Karczewskim oraz Krzysztofem Sadurskim na czele. W pierwszej potyczce fazy play-off CELLFAST Wilki Krosno zmierzyły się w spotkaniu wyjazdowym z H.SKRZYDLEWSKA Orłem Łódź, który postawił krośnianom bardzo twarde warunki. Mecz obfitował w wiele emocjonujących wyścigów, a górą okazali się gospodarze, którzy pokonali przyjezdnych 49:41. Wśród zwycięzców na łódzkiej Motoarenie brylował Luke Becker zdobywca płatnej kompletu punktów. Dobrze spisał się także Marcin Nowak 10+1 oraz Brady Kurtz 9+1. Po stronie przyjezdnych prym wiódł, przede wszystkim Adzejs Lebedevs zdobywca 11. oczek z dwoma bonusami i Mateusz Szczepaniak 9+1. Niezłe spotkanie zaliczył także wypożczony w trakcie sezonu Australijczyk Keynan Rew, w drugiej części sezonu z rezerwy zastępujący słabnącego z biegiem sezonu Rafała Karczmarza. W spotkaniu rewanżowym górą byli za to krośnianie, którzy pokonali łodzian 50:40 zapewniając sobie tym faktem, jazdę w wielkim finale. Na torze przy ul. Legionów w Krośnie bardzo dobrze spisał się Vaclav Milik (12+2 punkty) oraz ponownie Lebedevs (12 oczek ) . Po stronie Orłów liderem po raz kolejny był Luke Becker, który występując z pozycji rezerwowego zdobył 14. oczek w sześciu startach. Finał 1. Ligi Żużlowej zapowiadał się zatem wyśmienicie, bowiem po raz kolejny zameldował się w nim zespół CELLFAST Wilków Krosno, tym razem za rywala mając spadkowicza z PGE Ekstraligi, STELMET Falubaz Zielona Góra. Pierwsza konfrontacja w Krośnie zakończyła się bardzo dobrym dla gospodarzy wynikiem, którzy pokonali zielonogórzan 50:40. Licznie wypełnione kibicami trybuny krośnieńskiego stadionu wręcz oszalały z radości, mając ciche nadzieje na obronę wyniku „Watahy” w Grodzie Bachusa. W rewanżu pod ogromną presją jeździli przede wszystkim zawodnicy występujący z logiem Myszki Miki na plastronie. Konfrontacja obfitowała w niesamowitą dramaturgię, czego efektem był między innymi groźny wypadek Maxa Fricke i Mateusza Szczepaniaka. Wśród gospodarzy dobrze radzili sobie przede wszystkim obecny menedżer zielonogórzan, Piotr Protasiewicz, a także Rohan Tungate oraz Krzysztof Buczkowki, którzy byli głównym motorem napędowym spadkowicza z PGE Ekstraligi. Wśród Wilków najlepiej radzili sobie tradycyjnie Lebedevs i Milik, a cenne punktu dokładał waleczny Szczepaniak. Gdyby emocji było mało, awans do elity rozstrzygnął się w ostatnim wyścigu dnia i finałowego dwumeczu. W nim pod taśmą stanęli Piotr Protasiewicz i Rohan Tungate po stronie gospodarzy oraz Vaclav Milik i Andzejs Lebedevs po stronie gości, a na tablicy widniał wynik 46:38 dla ekipy z W69. Rezultat oznaczał zwycięstwo STELMET Falubazu, jednak nie dawał im póki co awansu do PGE Ekstraligi. CELLFAST Wilki, by świętować historyczny awans musieli przywieźć w tym biegu 3 punkty. Mimo kapitalnego startu Protasiewicza, który objął prowadzenie w biegu, szalejący z tyłu stawki Rohan Tungate, nie dał rady choćby przedzielić nieustępliwego Milika i Lebedevsa. Taki wynik oznaczał jedno. CELLFAST Wilki Krosno w genialnym stylu awansowały do PGE Ekstraligi i uczyniły to pierwszy raz w historii. Czy w sezonie 2024 ponownie włączą się do walki do awans i znów uradują swoich, dumnie wykrzykujących „Wataha” fanów? Przekonamy się o tym już niebawem, gdy ruszą rozgrywki METALKAS 2. Ekstraligi, w której podopieczni Ireneusza Kwiecińskiego i menedżera Michała Finfy nie są bez szans.

W raz z lepszymi wynikami osiąganymi przez CELLFAST Wilki Krosno w mieście zapanowała moda na żużel, który mimo, że od zawsze był popularny i gromadził na trybunach największą publiczność spośród wszystkich dyscyplin to jego zainteresowanie wręcz eksplodowało. Nie pracuję od początku istnienia nowego klubu, więc pierwsze dwa sezony obserwowałem okiem kibica z perspektywy trybun, jednak zadanie które postawiono mi i Michałowi Finfie, gdy rozpoczynaliśmy pracę w nowym klubie zostało przez nas wykonane. W inauguracyjnym spotkaniu na zapleczu PGE Ekstraligi w Rybniku ponieśliśmy porażkę. Mimo, że większość skazywała nas na pożarcie, my szybko zareagowaliśmy i wykonaliśmy skuteczne transfery, jednak nikt nie spodziewał się, że dotrzemy aż do finału, który niestety przegraliśmy. Wyciągnęliśmy jednak z niego odpowiednie wnioski i wiedzieliśmy, że w następnym sezonie będziemy walczyć o coś innego niż tylko utrzymanie – podsumowuje lepsze czasy krośnieńskiego żużla Ireneusz Kwieciński.

Fot. Jan Kwieciński

W sezonie 2023 mimo spadku z PGE Ekstraligi osiągnęliśmy spore sukcesy w formacji juniorskiej. Po ogłoszeniu składów w U24 Ekstralidze wielu ekspertów zastanawiało się czy będziemy w stanie wygrać choćby jedno spotkanie, a my zameldowaliśmy się w finale rozgrywek, w którym mieliśmy sporo pecha ze względu na defekty. Mimo to uważam, że zarówno srebrny medal U24 Ekstraligi oraz złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów jest ogromnym sukcesem naszych młodych zawodników. W drużynie są też młodsi zawodnicy, którzy w przyszłości będą chcieli zapukać najpierw do składu U24 Ekstraligi, a następnie do składu ligowego w rozgrywkach METALKAS 2. Ekstraligi – dodał obecny trener CELLFAST Wilków Krosno.