Marek Cieślak uznawany jest za jednego z najlepszych polskich trenerów. Szkoleniowiec Grupy Azoty Unia Tarnów i reprezentacji Polski to niewątpliwie postać wśród trenerów wyjątkowa. W bieżących rozgrywkach „Jaskółki” znów latają wysoko, a obecność trzech tarnowian w TOP – 5 Enea Ekstraligi o czymś świadczy.
W pierwszych latach trenerki Cieślak sporo musiał się nauczyć, w 1994 roku zajął z Włókniarzem VI miejsce w ówczesnej najwyższej klasie rozgrywkowej, w 1995 VIII miejsce. Rok później dokonał „cudu”, wygrywając ligę z pozycji czarnego konia, faworytem był wtedy Apator, który wygrał rundę zasadniczą i tylko dziesięcioma punktami przegrał pierwszy mecz finałowy w Częstochowie. U siebie torunianie niespodziewanie zawiedli. Choć wygrali 46:44, to już po X biegu było jasne, że to goście sięgną po tytuł. Dla „równowagi” w następnym roku Cieślak spadł z Włókniarzem do II ligi!
Potem Marek Cieślak na dwa lata przeniósł się do Rzeszowa. Najpierw zdobył brązowy medal, ale potem znów „spuścił” drużynę do niższej ligi.
Drugi etap w karierze rozpoczął się wraz z objęciem posady w WTS-ie Wrocław. Cieślak był już dojrzałym trenerem, miał doświadczenie i intuicję, widać było jego rękę w sukcesach większych, niż na to wyglądała siła drużyny. Kolejne miejsca WTS-u pod ręką Cieślaka: II, III, IV, II, VI, I, III, V, VII, IV.
Kiedy Marek Cieślak przeszedł do klubu z Zielonej Góry, której dał mistrzostwo, zaczęło się mówić o nim bardzo dużo i przeważnie tylko pozytywnie. W 2012 roku szkoleniowiec przeniósł się do Tarnowa i też od razu na powitanie wywalczył złoto, co legło u podstaw jego legendy.













