FOGO UNIA Leszno wyjazdowym zwycięstwem w Tarnowie zakończyła rundę zasadniczą METALKAS 2. Ekstraligi. Dla wielu tarnowskich kibiców wynik miał drugorzędne znaczenie w obliczu wydarzenia, jakim z całą pewnością był przyjazd wychowanka, Janusza Kołodzieja. Kapitan FOGO UNII zaprezentował się z bardzo dobrej strony, zdobywając komplet 12 punktów i ustanawiając nowy rekord toru. Wzruszające sceny miały miejsce po zakończeniu spotkania, gdy wszyscy chętni kibice mieli okazję spotkać się z legendą AUTONA UNII. Rozdawanie autografów i robienie pamiątkowych zdjęć zajęło ponad 1,5 godziny, a sam Janusz Kołodziej stadion opuścił jako jeden z ostatnich zawodników.
- Janusz Kołodziej ponownie wystąpił w meczu ligowym na tarnowskim owalu po 7 latach przerwy.
- W biegu 12. najlepszy zawodnik METALKAS 2. Ekstraligi ustanowił nowy rekord toru, który obecnie wynosi 67,30 (wcześniej 68,08).
- Trzymam kciuki, że dobrzy ludzie się pojawią w Tarnowie, wszystko wyprostują i sprawią, że ten sport dalej będzie tutaj taką ikoną – wyjaśnił żużlowiec.
- Obserwuj nasze oficjalne profile w mediach społecznościowych
Mateusz Muciek (ekstraliga.pl): FOGO UNIA Leszno bardzo wysoko pokonuje AUTONA UNIĘ Tarnów w ostatnim meczu rundy zasadniczej. Tak naprawdę można mówić o deklasacji. Jakie są twoje, wasze pomeczowe wrażenia?
Janusz Kołodziej (FOGO UNIA Leszno): Wydaje mi się, że tarnowianie u siebie jadą naprawdę dobrze. Ten tor jest świetny i gdyby tylko mieli porównywalny sprzęt i możliwości… Wiecie jaka jest sytuacja, jest po prostu ciężko. Gdyby chłopaki mogli podobnie, bo my nie dość że mamy rzeczywiście bardzo dobrych zawodników, to oni mają po co to robić, mają za co to robić, mogą inwestować w sprzęt, więc sprzęt jest z naprawdę najwyższej półki. Ty musisz go tylko potem doregulować. A jak masz wiązać koniec z końcem, to naprawdę jest ciężko i ja się nie dziwię chłopakom z Tarnowa, że mimo tego, że tor tak fajnie sprzyja, to po prostu nie wychodzi. Ja trzymam kciuki, żeby to się zmieniło. Dużo kibiców mi mówiło, że gdy ja zaczynałem jeździć, to też były słabe czasy, ale dla mnie to była szansa, że mogłem jeździć, bo nie miał kto. Mnie to pomogło, ale nie chciałbym, żeby teraz były takie czasy, bo wiem, że ciężko wyjść z tego i nie daj Boże można zniknąć z mapy speedway’a. Trzymam kciuki, że dobrzy ludzie się pojawią w Tarnowie, wszystko wyprostują i sprawią, że ten sport dalej będzie tutaj taką ikoną, czymś nadzwyczajnym. W Tarnowie zawsze ten żużel był taki fajny. Wychowałem się tu i sam to wiem, że gdybym nie usłyszał, nie wiedział, to pewnie skończyłbym gdzie indziej i całe szczęście, że tak się wydarzyło, że jeżdżę na żużlu, bo jestem szczęśliwym człowiekiem.

Druga podstawowa kwestia, to przebudowa, która miała miejsce przed sezonem. Temat wielokrotnie poruszany, ale myślę, że trudno znaleźć bardziej doświadczonego zawodnika, jeżeli chodzi o tarnowski tor. Byłeś na próbie toru, ale widać było, że chyba dość szybko się zorientowałeś w warunkach. Jak byś to ocenił? Czy to są jakieś drastyczne zmiany względem tego, na czym ty jeździłeś?
Cała geometria i w ogóle wszystko jest naprawdę świetne i dużo lepsze nawet niż było wcześniej. Są skosy, jest też inna nawierzchnia. Z tą nawierzchnią tylko był problem na próbie toru. Miałem najgorsze czasy i byłem najwolniejszym zawodnikiem. Nie powiem, zaczęło mnie to mega martwić. Nagle może być tak, że nie zrobię punktów i kibice będą się zastanawiać, czy to specjalnie czy niechcący. Na szczęście okazało się, że pojechałem dopiero w 3. biegu, a wcześniej tor był polewany, przygotowywany, więcej zawodników po nim przejechało i zaczął się odsypywać. Zaryzykowałem też inne przełożenie, co do którego nie wiedziałem, czy zda egzamin, a okazało się, że było świetne i całe zawody już nic nie zmieniałem. Ta próba toru bardzo mi pomogła. Pierwszy raz w tym roku w ogóle jechałem na próbie toru. Prosiłem o to trenera już w poniedziałek, bo chciałem się tu dobrze zaprezentować, a nie jeździłem tu już wiele lat. Chciałem po prostu, żeby było dobrze. Trener myślał, że sobie jaja robię, bo ja nigdy nie chcę jeździć na próbę toru, ale teraz naprawdę bardzo pomogła. Mogłem na spokojnie złapać kąty, bo tarnowski tor jest naprawdę inny. Niby każdy tor jest trochę inny, ale ten tarnowski szczególnie i potrzebowałem trochę czasu. W końcówce zawodów już zacząłem to łapać, stąd może wskoczył ten rekord toru, ale wiadomo, pomogły mi też warunki.

Jesteś prawdopodobnie ostatnim zawodnikiem, który jeszcze został na stadionie. Do ostatniego kibica chodziłeś rozdawać autografy, robić sobie zdjęcia, przybijać piątki. Przyjemnie było wrócić do Tarnowa? Spodziewałeś się tak ciepłego przyjęcia?
Tak ciepłego nie. Nie mówię, że spodziewałem się jakiegoś złego, ale nie myślałem, że będzie aż tak fajnie. Na prezentacji kibice miło mnie przywitali, w parkingu musiałem aż mówić niektórym “ej wiesz co, bo ja mam zawody i muszę się skupić”, bo każdy chciał na jakiś temat rozmawiać. Jest to dla mnie bardzo miłe i czuję się takim Tomaszem Gollobem po części. Tak jak on jest doceniany czy tutaj, czy w Bydgoszczy, czy gdziekolwiek, to ja się tak czuję. Po prostu bardzo to miłe i naprawdę momentami aż ze wzruszenia chce mi się płakać.
FOGO UNIA skończyła właśnie rundę zasadniczą METALKAS 2. Ekstraligi, zwyciężając ją. Macie za sobą wygrany dwumecz z ABRAMCZYK POLONIĄ. Chwilę nawet w mediach mówiono, że możecie wybrać bydgoszczan już na półfinał. Jak się nastawiacie na zbliżającą się fazę play-off?
Teraz chcieliśmy dobrze zakończyć całą rundę zasadniczą. Teraz będzie dywagacja i to wszystko, co się będzie dalej działo. Wydaje mi się, że dobrze to wygląda. AUTONA UNIA wygrała przecież z ABRAMCZYK POLONIĄ, więc my też się mega baliśmy tego meczu, ale okazało się w drugą stronę. Z drugiej strony nie można spać spokojnie, bo to jest żużel. Jutro, pojutrze może się komuś coś wydarzyć, liga angielska, szwedzka. Mamy w tym roku dużo szczęścia i miejmy nadzieję, że to szczęście nas nie opuści do końca sezonu. Wydaje mi się, że wtedy powinno być ok, ale naprawdę cały czas pracujemy na ten wynik i dobrze to wygląda.

Ostatnie pytanie będzie trochę zaczepne. Czy jest szansa, że Janusz Kołodziej jeszcze kiedyś wystąpi w barwach AUTONA UNII Tarnów?
Wiele było tych pytań. W Tarnowie się wychowałem, tutaj mama mnie urodziła, chodziłem w pieluchach, tu w ogóle poznałem żużel. Jeździłem ile mogłem, ale w pewnym momencie już miałem kończyć karierę i wtedy trafiłem do Leszna. Tam się dobrze poczułem i miałem najlepszy sezon życia. Później wróciłem do Tarnowa, bo myślałem, że chcę sobie poukładać to życie już tak na dobre. Wyszło tak, że znowu trafiłem do Leszna. W tym momencie czuję, że jestem bliżej końca jazdy. Wiadomo, że dalej chcę jeździć, ale kiedyś trzeba zacząć myśleć o zakończeniu kariery, więc w tym momencie mogę skupić się na tym, żeby komuś pomóc. Jak przestanę jeździć, to już nie będę miał takiej wiedzy, a teraz jestem na bieżąco i mogę podpowiadać młodym zawodnikom. W Lesznie czuję się tak dobrze, że nawet się przeprowadziłem. Dzięki temu to wszystko się tak dobrze układa. W Tarnowie uwielbiam ten klimat, ale jesteśmy trochę daleko od centrum, więc Leszno daje mi więcej możliwości na to, żeby być lepszym zawodnikiem. Życie pokaże co będzie dalej, ale muszę się przyznać, że obecnie jestem bliżej Leszna i tam żyję i mieszkam. Natomiast tu, jeśli mogę komuś pomagać… Jest nasza szkółka – Akademia Żużlowa. Wiadomo, inni ludzie teraz robią to za mnie, bo tak jak mówię, mnie nie ma. Ja staram się dawać możliwości i pomagać. Czasami chłopaki z Tarnowa trafiają w świat, tak jak właśnie Bartłomiej Kowalski, to też staram się jeździć z nimi na zawody, coś podpowiadać. Nie wiem czy coś z tego wyciąga, ale mówi, że jest mu raźniej. Na przyszłość zobaczymy, co będzie dalej. Ciężko mi powiedzieć coś więcej, bo nie chcę nikogo okłamywać ani odpowiadać pod kogoś.













