KRONO-PLAST WŁÓKNIARZ Częstochowa w końcu może pochwalić sparingową wygraną. Zespół ten pewnie zwyciężył na własnym torze nad HUNTERS PSŻ Poznań 52:38. W wywiadzie dla ekstraliga.pl trener Częstochowian, Mariusz Staszewski, wyraził nadzieję, że prawdziwa forma jego podopiecznych dopiero nadejdzie.
- Dopiero w meczu z poznańską ekipą, team pod wodzą Mariusza Staszewskiego znalazł receptę na zwycięstwo w czasie przedsezonowych przygotowań.
- Do składu – po ponad tygodniowej przerwie – w udanym stylu powrócił Mads Hansen.
- Żeby nasza drużyna wygrywała, potrzebujemy siedmiu równych zawodników, którzy będą wykonywać swoją pracę – powiedział trener częstochowskiego zespołu.
- Obserwuj Ekstraligę w mediach społecznościowych.
Wcześniejsze sparingi w wykonaniu drużyny z Częstochowy mogły pozostawiać wiele do życzenia. Wszystkie cztery (po dwa z BETARD SPARTĄ Wrocław oraz CELLFAST WILKAMI Krosno) były wyraźnie przegrane. Zwłaszcza w starciach z ekipą ze stolicy Dolnego Śląska widoczna była przepaść między teamami. W środowe popołudnie doszło wreszcie do przełamania. Mimo to szkoleniowiec KRONO-PLAST WŁÓKNIARZA uważa, że zawodników czeka jeszcze nieco pracy przed startem najwyższej klasy rozgrywkowej. – Jeszcze nie do końca to wygląda tak, jak byśmy chcieli, ale wnioski są już powoli wyciągane. Trochę czasu jeszcze zostało do inauguracji sezonu. Musimy więc nadal trenować, jeździć i mam nadzieję, że to, czego potrzebujemy, szybko znajdziemy – mówił Staszewski.

Czterokrotni Drużynowi Mistrzowie Polski zmagania w zbliżającej się wielkimi krokami PGE Ekstraligi rozpoczną od wyjazdowego spotkania z FOGO UNIĄ Leszno (10 kwietnia). Aby jak najlepiej przygotować się do nadchodzących zmagań, pod Jasną Górą zdecydowano o rozegraniu następnego test-meczu. – Mamy zaplanowany jeszcze jeden sparing w Rybniku z INNPRO ROW-em niedługo przed meczem w Lesznie. Do tego w przyszłym tygodniu zorganizujemy minimum dwa treningi na naszym torze. Tak więc troszkę jazdy jeszcze będziemy mieli. Niektórzy z naszych zawodników już znaleźli to, co zamierzali, ale w kontekście całej drużyny to jeszcze jest za mało – dodał.
Choć w dalszym ciągu w sparingach oraz treningach drużyny dalej nie może brać udziału z powodu kontuzji Sebastian Szostak, w potyczce z HUNTERS PSŻ Poznań kibice ujrzeli już Madsa Hansena. Absencja Duńczyka spowodowana była faktem, że oczekiwał na narodziny swojego dziecka. W ostatniej towarzyskiej batalii pokazał się z bardzo dobrej strony, gromadząc 11 punktów z 3 bonusami. – Powrót Madsa rzeczywiście może dobrze wróżyć. Byliśmy osłabieni w trzech wcześniejszych potyczkach, ale nawet ci, którzy w nich startowali, nie prezentowali się tak jak powinni bądź też jak sami by chcieli. Pierwsze sparingi dużo nam dały do myślenia. Tak jak mówiłem, wyciągamy wnioski. Liczę, że wystarczy nam czasu – oznajmił.

W rywalizacji z Poznanianami ponownie dobrą formę pokazał Rohan Tungate – zdobywca 12 „oczek”. Klasą dla samego siebie był natomiast Jakub Miśkowiak. Co prawda na nawierzchni pojawił się czterokrotnie, ale za każdym razem metę mijał na pierwszej pozycji. – Pomijając wyjazdowy sparing z BETARD SPARTĄ Wrocław, dyspozycja Rohana wygląda dobrze. Wiem, że co mecz lub zawody testuje inne silniki, więc ma z czego wybierać. Myślę natomiast, że w środę okazale wyglądał przede wszystkim Jakub Miśkowiak. Potwierdził udaną jazdę na częstochowskiej nawierzchni z Memorialu im. Bronisława Idzikowskiego i Marka Czernego. Dalej pracujemy – stwierdził.
Czy to może oznaczać, że o sile drużyny stanowić może głównie duet Tungate-Miśkowiak? – Żeby nasza drużyna wygrywała, potrzebujemy siedmiu równych zawodników, którzy będą wykonywać swoją pracę. Nastawiamy się na to, aby każdy był w jak najlepszej dyspozycji – zakończył trener KRONO-PLAST WŁÓKNIARZA Częstochowa.
Norbert Giżyński













