Przedpełski: Nie zasłużyliśmy na awans do finału (wywiad)

13.09.2023 12:20
Przedpełski: Nie zasłużyliśmy na awans do finału (wywiad)

Fot. Marcin Karczewski

BETARD SPARTA Wrocław pokonała FOR NATURE SOLUTIONS KS APATORA Toruń 51:39 w rewanżowym spotkaniu półfinałowym PGE Ekstraligi i pewnie awansowała do finału, pomimo braku Taia Woffindena oraz kontuzji Macieja Janowskiego i Charlesa Wrighta w trakcie meczu. Goście z Torunia po 11. biegu zbliżyli się do wrocławian na 4 punkty, głównie dzięki świetnej szarży Pawła Przedpełskiego, który ograł Artema Lagutę. To był jednak tylko przebłysk wychowanka toruńskiej ekipy, który zdobył 5 pkt i bonus.

28-letni żużlowiec opowiedział o problemach w tym meczu oraz rozczarowaniu, które temu towarzyszyło.

Błażej Kowol (speedwayekstraliga.pl): Przegrywacie z BETARD SPARTĄ Wrocław 39:51 i – biorąc pod uwagę okoliczności – zapewne macie spore poczucie niedosytu. Czy ta porażka boli bardziej?

Paweł Przedpełski (FOR NATURE SOLUTIONS KS APATOR Toruń): Nie wiem. Każda porażka boli. Wrocławianie są bardzo silną drużyną. A my musimy sobie otwarcie powiedzieć, że nie zasłużyliśmy, aby we Wrocławiu wygrać. Wiadomo, że kontuzje i upadki mocno utrudniły gospodarzom sprawę, ale koniec końców okazali się od nas lepsi.

5 punktów i bonus to dorobek, z którego pewnie też nie możesz być w pełni zadowolony.

My nie daliśmy rady, a przede wszystkim w swoim imieniu mogę powiedzieć, że odjechałem spotkanie, z którego nie mogę być zadowolony. Kompletnie nie mogłem połapać się z ustawieniami od samego początku spotkania. W końcówce coś drgnęło, ale to już było za późno.

W 8. biegu znalazłeś dobrą prędkość w pierwszej odsłonie biegu i wydawało się, że wyjdziecie na 5:1. Tymczasem w powtórce, po wykluczeniu Bartłomieja Kowalskiego, przegrałeś z Kevinem Małkiewiczem. Czy zmieniałeś coś między pierwszym i drugim wyjazdem na tor do tego biegu?

Kevin świetnie wyjechał ze startu i nawet Emil miał problem, aby juniora gospodarzy złapać. Zrobiło się z przodu zamieszanie, a ja nie byłem w stanie znaleźć odpowiedniej prędkości tak, jak w swoim poprzednim starcie. Nie udało mi się też z niego wyjechać tak dobrze, jak wcześniej, co zaważyło na tym, że zostałem na trzeciej pozycji.

W biegu nr 11 w świetnym stylu ograłeś Artema Lagutę i wydawało się, że udało ci się znaleźć to coś, jednak w biegu nominowanym nie byliście w stanie zagrozić parze gospodarzy. Jak to się stało?

To jest właśnie żużel. Często bywa niezrozumiały. Nagle znajdziesz prędkość, wydaje ci się, że już to masz, a potem nie dokonujesz wielkich zmian i przyjeżdżasz daleko za rywalami. Sprzęt i ustawienia są na tak mocnym limicie, że gdy nie uda się wygrać startu, to o wygrywanie biegów jest naprawdę trudno.

Czy ten początek spotkania był decydujący dla jego losów? Pierwsza seria była zupełnie pod dyktando gospodarzy, którzy uciekli wam na 12 punktów.

Można tak powiedzieć. Wrocławianie od początku dobrze się tu odnaleźli. Pojechali od nas lepiej i wygrali zasłużenie, awansując do finału.

Jak różnił się ten tor w porównaniu do spotkania z rundy zasadniczej? Był bardziej przyczepny?

Na pewno był przyczepniejszy, tak. Jednak temperatura powietrza podczas lipcowego spotkania była ok. 10 stopni wyższa. Spotkanie było rozgrywane też wcześniej. Wzięliśmy to pod uwagę, ale nie przełożyło się to na szybkość w naszych motocyklach, a zawodnicy BETARD SPARTY na własnym torze są piekielnie mocni.

Przed wami mecz o brązowy medal z TAURON WŁÓKNIARZEM Częstochowa, w którym ostatnio nie ma najlepszej atmosfery. Czujecie się mocniejsi przed tym pojedynkiem?

Najpierw musimy przemyśleć to, co wydarzyło się podczas starcia z BETARD SPARTĄ Wrocław. Usiąść na spokojnie i to przeanalizować. Na pewno będą treningi i czas na analizę tego, co trzeba zrobić, aby wywalczyć medal PGE Ekstraligi. Nastawienie jest bojowe.

 

Błażej Kowol

newsletter

Privacy Policy.
© Ekstraliga Żużlowa sp z o.o.
  • FIM
  • PZM
Our social media
Download the official mobile app
Language
EN