Jakub Jamróg lubi mróz i morsowanie. Dlaczego wybrał INNPRO ROW?

Fot. Łukasz Trzeszczkowski

W jesiennym okienku transferowym, Jakub Jamróg zamienił H. SKRZYDLEWSKA ORŁA Łódź, na INNPRO ROW Rybnik, który będzie dla niego szóstym zespołem w Polsce. Żużlowiec opowiada o przygotowaniach do sezonu 2024 oraz o roli swojego klubu w Speedway 2. Ekstralidze.

Marcin Rusewicz (ekstraliga.pl): Jakie ma pan plany przygotowawcze na najbliższe miesiące? Tylko siłownia czy cross też wchodzi w grę?

Jakub Jamróg (INNPRO ROW Rybnik): Na razie cross przy -20 stopniach jest ciężką sprawą. Mam swój cykl przygotowań i idę sprawdzonym tokiem. Co roku robię sobie notatki, jak się czułem, co zdawało egzamin, a co nie. Głównie jest to siłownia, dużo cardio, bo lubię biegać i morsowanie przy okazji tych temperatur. Niedawno zrobiłem 15 km przy -15 stopniach. Mam takie swoje, sprawdzone, tradycyjne tematy. Gdzieś tam wchodzą też elementy sztuk walki czy basen i jest naprawdę wiele tych elementów, więc to nie jest wyłącznie siłownia. Jeśli chodzi o motocykl, to u mnie w zimie raczej on nie funkcjonował. Te okienka pogodowe są tak krótkie, że raczej wyłączam się z tego motocykla i nawet jak są 2-3 dni możliwości jazdy to raczej jest to bliżej marca, niż teraz.

Czy razem z INNPRO ROW-em Rybnik zamierzacie w marcu wyjechać na tor za granicę?

Nie mamy w tym momencie takich planów i myślę, że zbyt wcześnie, by coś o tym powiedzieć. Jeżdżę 14 lat na żużlu i nie pamiętam sezonu, by na przykład plany sparingowe były zrealizowane w stu procentach. Pogoda w marcu bywa kapryśna i tym bardziej takie plany w tym momencie są zbyt dalekie, aczkolwiek trend z tą zagranicą się troszeczkę odwrócił i od wielu sezonów udaje się u nas w Polsce dość wcześnie wyjechać, bo te zimy nie trzymają tak długo i te szaleństwo na jazdy przed sezonem w lutym czy na początku marca już minęło. Ja sam osobiście mam taki deadline, że koło 10-15 marca wyjeżdżam na tor, więc liczę na to, że uda się to zrobić na miejscu.

Fot. Marcin Karczewski

INNPRO ROW to dla pana już szósty klub w karierze, więc pewne doświadczenie pan ma. W czym zatem zespół jest inny, bądź lepszy od pozostałych?

To po prostu była najlepsza opcja. Nie mogę tutaj deprymować innych klubów, że któryś jest lepszy czy gorszy. Kierowałem się przede wszystkim składem, jaki zostanie zbudowany, a został zbudowany jako jeden z najmocniejszych, o ile nie najmocniejszy w lidze. Zawsze się tym kierowałem i był to dla mnie priorytet. Nie będę „ściemniał”, że też nie chodzi o kwestie finansowe, bo one wchodzą zawsze w grę, bo to jest nasza praca i z tego żyjemy. Lubię jeździć w zespołach, które walczą o najwyższe cele, więc nie szukam ciepłej posadki w słabszym klubie, w którym teoretycznie łatwiej o punkty.

Czy ze względu na bycie jednym z głównych faworytów Speedway 2. Ekstraligi, czujecie specjalną presję na wyniki?

Nie czujemy presji. Jest pełen luz i myślę, że w tym roku nie dmucha się balonika w żadnym zespole. Ja wierzę w Rybnik i powiem nieskromnie, że wyglądamy najlepiej. Mimo wszystko to nie jest taka przewaga, jaką na przykład w ubiegłym roku miał ENEA FALUBAZ Zielona Góra, którzy już na papierze rozwalali system, co trzeba sobie powiedzieć. Nie czujemy presji i sami sobie jej też nie nakładamy.

Jakie są pana indywidualne cele na 2024 rok?

Przede wszystkim bardzo dobrze punktować w zespole rybnickim. Indywidualnie, to chciałbym dostać się do finału Indywidualnych Mistrzostw Polski. Myślę, że to jest cel zarówno realny, jak i taki, z którego byłbym zadowolony.

Rozmawiał:
Marcin Rusewicz