Grudziądzki dreszczowiec. BETARD SPARTA z brązowym medalem PGE Ekstraligi

  • Mecz
  • PGEE
27.09. 23:01
Grudziądzki dreszczowiec. BETARD SPARTA z brązowym medalem PGE Ekstraligi

Fot. Jarosław Pabijan

Na torze przy Hallera 4 w Grudziądzu cudu nie było. BETARD SPARTA Wrocław w pierwszej części spotkania pokazała się z bardzo dobrej strony i sięgnęła po brązowy medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Grudziądzanie nie spuścili głów i pomimo przegranej batalii o podium zaciekle walczyli o ostatnie w sezonie domowe zwycięstwo. Po bardzo emocjonującym spotkaniu i wielu zwrotach akcji spotkanie zwyciężył BAYERSYSTEM GKM Grudziądz.

  • BETARD SPARTA Wrocław wywalczyła 11 brązowy medal w historii klubu.
  • BAYERSYSTEM GKM zwyciężył ostatnie w sezonie domowe spotkanie wynikiem 46:44 (przegrywając dwumecz 75:105).
  • Liderami w swoich drużynach byli Vadim Tarasenko (12) oraz Daniel Bewley (11+1).
  • Obserwuj nasze oficjalne profile w mediach społecznościowych

Grudziądzanie już od początku spotkania pokazali, że nastawienie mają jak najbardziej bojowe. Po starcie w biegu 1. na podwójne prowadzenie wysforowała się para BETARD SPARTY WROCŁAW, ale szybko w pościg rzucił się Michael Jepsen Jensen, który dość łatwo uporał się z Bartłomiejem Kowalskim, a chwilę później pięknie wykonanym zejściem do krawężnika zmylił Brady’ego Kurtza i przedarł się na prowadzenie. Australijczyk nie pozostał dłużny i już na następnym okrążeniu odbił pierwszą pozycję. Na samej kresce nagrodzone zostały starania Jakuba Miśkowiaka, który w ostatniej chwili znalazł patent na Bartłomieja Kowalskiego. Po tak intensywnym otwarciu spotkania, bieg 2. okazał się wytchnieniem. Przed parą gości pewnie triumfował Kevin Małkiewicz, a Jan Przanowski, mimo kilku prób, nie był w stanie wyprzedzić żadnego z rywali. Bieg 3. to po raz kolejny fantastyczny start gości. Czar prysł bardzo szybko, gdy na ostatnie miejsce na przeciwległej prostej spadł Maciej Janowski. Bardzo wolny na trasie okazał się jednak Max Fricke, który jazdą przed Janowskim cieszył się przez zaledwie jeden łuk. Wiele emocji przyniosła również końcówka serii. Najpierw dobrym startem z krawężnika sporo zamieszania na pierwszym łuku wywołał Jan Przanowski, a cała sytuacja wyszła na dobre Krawczykowi, który pomknął po 3 punkty. Chwilę później Przanowski na wejściu w drugi łuk bardzo przytomnie zamknął Bewley’a, z czego skrzętnie skorzystał Jaimon Lidsey. Daniel Bewley,wyraźnie rozdrażniony takim przebiegiem wydarzeń, rzucił się w szaleńczą pogoń, w trakcie której minął obu zawodników gospodarzy, podnosząc jednocześnie prowadzenie BETARD SPARTY do 6 punktów.

Fot. Jarosław Pabijan

W pierwszym biegu 2. serii z dużo lepszej strony pokazał się Max Fricke, który długo heroicznie bronił się przed atakami Bewley’a. Brytyjczyk jednak ponownie udowodnił, że grudziądzki tor nie stanowi dla niego żadnej zagadki i na trasie uporał się z rywalem. Matematyczne szanse BAYERSYSTEM GKM-u na brązowy uratował jeszcze Jakub Miśkowiak, który ponownie zameldował się na mecie przed Kowalskim. Aura niepewności nie trwała długo i wszystko stało się jasne po biegu 6., który grudziądzanie przegrali podwójnie. Ze startu dobrze ruszył Tarasenko, ale chaotyczna jazda nie pozwoliła na ściganie Brady’ego Kurtza, do którego już na drugim okrążeniu dołączył Janowski. Już przed 7. biegiem wrocławianie zapewnili sobie najniższy stopień podium Drużynowych Mistrzostw Polski. Przed kosmetyką toru z fantastycznej storny pokazał się Michael Jepsen Jensen, który zaatakował Artema Lagute tak, jakby od tego konkretnego biegu zależał co najmniej wynik spotkania. Wrocławianin zaskoczony tak śmiałym wejściem nie zdołał przeprowadzić kontry i więcej nie zbliżył się do lidera BAYERSYSTEM GKM-u. Absolutnie nieskuteczny okazał się z kolei Jaimon Lidsey, który nie podołał w rywalizacji z Marcelem Kowolikiem. Po dwóch seriach na tablicy wyników widniał wynik 16:26 dla gości z Wrocławia.

Fot. Jarosław Pabijan

W biegu 8. po raz trzeci do walki na trasie zmuszony został Bewley. Brązowy medalista cyklu SGP z pierwszego łuku wyjechał jako ostatni, ścigając Kowalskiego i Małkiewicza, który zastąpił Jana Przanowskiego. Na drugą pozycję przedarł się już na wjeździe w drugie okrążenie, ale czas stracony na wyprzedzanie kolegi z drużyny i młodzieżowca BAYERSYSTEM GKM-u pozwolił Tarasience zbudować taką przewagę, że wynik biegu został przesądzony. Nieustępliwa rywalizacja reprezentantów obu drużyn w biegu 9. poskutkowała upadkiem Brady’ego Kurtza na pierwszym łuku, którego zdecydowanie wywiózł Michael Jepsen Jensen. Duńczyk taki sam manewr wykonał również w powtórce, ale tym razem Kurtz znalazł dla siebie miejsce i przecisnął się na prowadzenie. Jepsen Jensen z kolei spadł na koniec stawki i przez 2 okrążenia zaciekle ścigał Macieja Janowskiego, który na przedostatnim okrążeniu zanotował pechowy defekt i upadł na tor. Kolejny bieg to ponownie ogromna dawka pecha wrocławian, którzy jak w prawie każdym biegu wygrali start. Podwójne prowadzenie znowu nie trwało jednak zbyt długo, ponieważ najpierw z Jakubem Krawczykiem poradził sobie Max Fricke, a chwilę później również Jakub Miśkowiak. Z dużą przewagą po zwycięstwo gnał Artem Laguta, ale na końcu trzeciego okrążenia niebezpiecznie poderwało jego motocykl, przez co ledwo obronił drugą pozycję przed atakiem Jakuba Miśkowiaka. Po trzeciej serii grudziądzanie tracili do gości jedynie 6 punktów.

Fot. Jarosław Pabijan

W biegu 11. dobra passa podopiecznych Roberta Kościechy trwała w najlepsze. Tym razem pod taśmą refleksem popisali się gospodarze, którzy po dobrze rozegranym pierwszym łuku, objęli podwójne prowadzenie, zmniejszając w ten sposób stratę do 2 punktów. Kolejne drużynowe zwycięstwo grudziądzanie przywieźli już w biegu 12., gdy Jakub Miśkowiak fantastycznie założył Macieja Janowskiego, a Marcel Kowolik popełnił błąd wynosząc się za szeroko, z czego skorzystał Kevin Małkiewicz. Przed trzema ostatnimi biegami zawodnicy BAYERSYSTEM GKM-u doprowadzili do remisu. Bardzo realna wizja meczowego triumfu tchnęła gospodarzy do ruchów taktycznych, dzięki czemu na torze za męczącego się Jaimona Lidsey’a pojawił się Kevin Małkiewicz. Długo wydawało się, że ten ruch okaże się strzałem w dziesiątkę i młody grudziądzanin w parze z Vadimem Tarasienką wyprowadzi BAYERSYSTEM GKM na czteropunktowe prowadzenie, ale Artem Laguta w końcu odnalazł odpowiednią ścieżkę i pewnie rozprawił się z Małkiewiczem.

Fot. Jarosław Pabijan

Bieg 14. przebiegł najlepiej, jak tylko mogli sobie to wyobrazić wrocławianie. Para BewleyJanowski bez większego problemu uporała się z Maxem Fricke’iem i Jakubem Miśkowiakiem, dzięki czemu przed ostatnim biegiem BETARD SPARTA powróciła na dwupunktowe prowadzenie. Godnym zwieńczeniem tak emocjonującego meczu okazał się bieg 15, w którym ważyły się losy spotkania. Najpierw na prowadzenie dającego końcowe zwycięstwo wrocławianom wysunął się Brady Kurtz, którego ścigała para gospodarzy. Australijczyk nie ustrzegł się jednak błędu i został wyprzedzony przez Vadima Tarasienke, co w całym meczu oznaczało remis. W tym momencie do gry wszedł Artem Laguta, który mocno naciskał Michaela Jepsena Jensena, więc ponownie zdawało się, że po zwycięstwo sięgną wrocławianie. Wszystko zmienił fantastyczny atak Michaela Jepsena Jensena, który nie dość, że obronił trzecią pozycję, to w fantastycznym stylu przedarł się na drugie miejsce, czym przypieczętował zwycięstwo BAYERSYSTEM GKM-u Grudziądz.

Pełne wyniki TUTAJ.

Mateusz Muciek

newsletter

Polityce prywatności.
© Ekstraliga Żużlowa sp z o.o.
  • FIM
  • PZM
Nasze media społecznościowe
Pobierz oficjalną aplikację
Język
PL