BAYERSYSTEM GKM Grudziądz walczył, ale ostatecznie musiał uznać wyższość ORLEN OIL MOTORU Lublin. Mistrz Polski wygrał w Grudziądzu 47:43. Liderem miejscowych ponownie był Michael Jepsen Jensen, który przy swoim nazwisku zapisał 14 punktów z bonusem.
- Grudziądzanie przegrali pierwszy mecz półfinałowy PGE Ekstraligi z ORLEN OIL MOTOREM Lublin 43:47.
- Liderem miejscowych był Jepsen Jensen, który zdobył 14 punktów i bonus.
- Obserwuj nasze oficjalne profile w mediach społecznościowych
Grudziądzanie po ciekawym widowisku ostatecznie ulegli mistrzom Polski z Lublina 43:47. Do połowy zawodów to jednak gospodarze prowadzili w spotkaniu. Jego druga część poszła jednak pod dyktando gości. O ocenę tego meczu pytaliśmy lidera miejscowych, Michaela Jepsena Jensena. – Myślę, że tor nas lekko zaskoczył. Pogoda również była inna, ale to nie może nas tłumaczyć. Myślę, że po wyścigu nr 7 tor przyjął sporo wody i my poszliśmy w złym kierunku. Byliśmy zbyt wolni. Drużyna z Lublina jest bardzo silna, nawet bez Przyjemskiego. Myślę, że nie mogliśmy oczekiwać czegoś więcej. Oczywiście nadal jesteśmy w grze i wierzę, że możemy podbić Lublin – mówił po meczu Duńczyk.
Lider gospodarzy kilkukrotnie w tym sezonie popisywał się efektowną jazdą pod bandą. Podczas meczu z lublinianami również imponował jazdą po szerokiej, szczególnie w trzynastej i piętnastej gonitwie. W ostatniej jego wyższość musiał uznać nawet Bartosz Zmarzlik, z którym wygrał z dużą przewagą. – Od początku zawodów nie czułem się komfortowo. Dopiero w 15. wyścigu mogłem zaszaleć pod samą bandą, wcześniej nie było tam materiału. To była dobra rywalizacja z Bartoszem Zmarzlikiem. Właśnie po to jesteśmy w fazie play-off, żeby walczyć z najlepszymi – dodał.

Przed BAYERSYSTEM GKM-em rewanżowe spotkanie w Lublinie, w którym będzie im ciężko o jakikolwiek dobry wynik. Poprawy od siebie oczekuje sam Jepsen Jensen, który w rundzie zasadniczej zdobył tam zaledwie cztery punkty. – Wierzę, że tym razem będę szybszy. Jeżeli koledzy to powtórzą, to mamy szansę. Pojedziemy tam z podniesionymi głowami – przyznał.
Odchodząc od tematów ligowych, Jepsen Jensen trzyma kciuki za Andzejsa Lebedevsa. Łotysz jeżeli utrzyma się w cyklu FIM Speedway Grand Prix, da przepustkę właśnie Duńczykowi umożliwiającą jazdę w cyklu w sezonie 2026. – Będę oglądał końcówkę sezonu, tak jak wszystkie turnieje. Trzymam za niego kciuki, ale reszta nie zależy ode mnie. Taki jest ten sport. Jestem dumny z tego, co osiągnąłem podczas eliminacji. Nie stresuję się tym, co będzie dalej – zakończył Michael Jepsen Jensen.
Kamil Szyszkowski