Artem Laguta był liderem ekipy BETARD SPARTY Wrocław w przegranym starciu z PRES GRUPA DEWELOPERSKA Toruń 38:52. 34-latek w 6 startach zdobył 11 punktów i bonus, dwukrotnie finiszując na pierwszej pozycji. Po “trójce” w swoim drugim wyjeździe na tor, w kolejnych trzech startach Laguta uzbierał jednak tylko 4 punkty.
Czarę goryczy przelało zero z 13. biegu. Wówczas lider wrocławian zdecydował się na zmianę motocykla, która okazała się skuteczna. – Dopiero w 15. biegu coś zmieniłem i odnalazłem prędkość. Pozostałe biegi jechałem na tym samym silniku, na którym jechałem w pierwszym meczu tego sezonu. Okazało się jednak, że zmiana motocykla wyszła mi na dobre – mówił lider przyjezdnych.
Wrocławianie wracają do domu ze stratą 14 punktów. Przed meczem zapewne oczekiwania w obozie wicemistrzów PGE Ekstraligi były większe, jednak toruńska Motoarena zweryfikowała te plany. Jak szanse BETARD SPARTY Wrocław w rewanżu ocenia Artem Laguta? – Przegrywamy 38:52. I to dużo i mało. W ubiegłym sezonie ORLEN OIL MOTOR przegrał w podobnych rozmiarach, a w rewanżu był w stanie błyskawicznie odrobić te straty. Wierzę, że stać nas na to samo. Będziemy się mocno przygotowywać na ten pojedynek i mam nadzieję, że przełoży się to na ostateczny sukces – kontynuował Laguta.

Laguta, mimo iż był liderem swojej drużyny, to podobnie jak pozostali żużlowcy, męczył się w trakcie zawodów. Czy nie żałuje więc, że tak późno zdecydował się na zmianę motocykla? – Wydawało mi się, że na pierwszym motocyklu dobrze wychodziłem ze startu i miałem wrażenie, że wszystko jest okej. Trudno mi powiedzieć, czy jakbym zmienił motocykl wcześniej, to byłoby lepiej. To jest żużel. Gdybym wiedział, że ten silnik z końcówki spotkania będzie jechał tak dobrze, to pewnie wypróbowałbym go wcześniej – dodawał żużlowiec gości.
Do 13. biegu Laguta był jedynym żużlowcem BETARD SPARTY Wrocław z “trójką” na koncie. Wrocławianie mieli ogromne problemy ze znalezieniem odpowiedniej prędkości, co udało się w końcówce spotkania tak naprawdę tylko duetowi Kurtz-Laguta, który między siebie rozdzielił zwycięstwa w trzech ostatnich biegach. – Ten tor w Toruniu jest bardzo specyficzny. Nie każdemu pasuje, a dopasowanie się do niego jest bardzo trudno – zakończył analizę 34-latek.
Błażej Kowol