Kryterium Asów w Bydgoszczy to jeden z pierwszych sprawdzianów przed nadchodzącym sezonem żużlowym. Wśród uczestników turnieju pojawiło się wielu znanych i cenionych zawodników, którzy intensywnie przygotowują się do rozgrywek PGE Ekstraligi. Jednym z nich był Mikkel Michelsen, który zajął 3. miejsce. Zawodnik KS Toruń podzielił się swoimi wrażeniami na temat trudności toru, poziomu rywalizacji oraz swoich przygotowań.
- Michelsen ujawnił, że używał innego sprzętu niż zazwyczaj w Bydgoszczy, aby dostosować się do zmieniających się warunków toru.
- Duńczyk przyznał, że po trudnej zimie z kontuzją barku czuje się teraz komfortowo i pewnie na motocyklu, co pozytywnie wpłynęło na jego formę.
- Wspomniał też, że Kryterium Asów było jego trzecim dniem ścigania z rzędu, co sprawiło, że ostatnie dni były bardzo intensywne, ale teraz czeka go odpoczynek.
- Obserwuj nasze oficjalne profile w mediach społecznościowych
Mikołaj Lemieszek (ekstraliga.pl): Jak oceniasz swój występ w Kryterium Asów?
Mikkel Michelsen (KS Toruń): Było całkiem dobrze. To dopiero początek sezonu, wciąż testujemy sporo rzeczy. To już mój trzeci dzień ścigania z rzędu, więc ostatnie dni były bardzo intensywne. Teraz czekają mnie chwile odpoczynku i regeneracji. Turniej był w porządku – tor na początku prezentował się świetnie, ale później drugi łuk sprawiał trochę problemów. W końcówce zrobiło się nierówno, a o wyniku decydował głównie start, ale wszyscy mieli takie same warunki. Ogólnie jednak dobrze się bawiłem.
Czy tor sprawił jakieś niespodzianki w trakcie zawodów?
Nie, nie było większych zaskoczeń. Zawsze lubię ścigać się w Bydgoszczy – to jeden z najlepszych torów w Polsce. Kryterium Asów to zawsze mocna stawka, więc to świetna okazja, by na początku sezonu sprawdzić swoją formę i porównać się z innymi zawodnikami.
Zazwyczaj jazda niemalże po bandzie w Bydgoszczy jest najlepszą ścieżką, ale teraz wydawało się, że środek toru działał lepiej. Co o tym sądzisz?
To było zmienne. Przez pierwsze 16 biegów można było korzystać z całej szerokości toru, ale w ostatnich czterech oraz w biegu dodatkowym z Krzysztofem Buczkowskim, już była tylko jedna linia. Rozmawiałem z Tomaszem Bajerskim i wiem, że pracowali nad torem przez ostatnie tygodnie. Widać było efekty tej pracy – o tej porze roku i przy takiej liczbie przygotowań, tor prezentował się bardzo dobrze.

Jak oceniasz poziom rywalizacji w tym turnieju?
Bardzo wysoki. Patrząc na listę startową, można powiedzieć, że to niemal poziom Grand Prix.
Jak ważne były te zawody w kontekście nadchodzącego sezonu? To był dla ciebie tylko test?
Oczywiście, że chciałem wygrać – zawsze startuję po zwycięstwo. Ale to też okazja do testowania różnych ustawień i przygotowania się do PGE Ekstraligi i cyklu Grand Prix. Więc tak, to bardzo ważne zawody w kontekście sezonu.
Wyglądałeś dużo lepiej, niż w poprzednim sezonie.
Tak, czuję się dobrze. To była trudna zima ze względu na kontuzję barku, ale cieszę się, że wróciłem na motocykl. Włożyłem w to mnóstwo pracy, ale teraz czuję się komfortowo i pewnie, zarówno na torze, jak i na motocyklu.

Jakie ustawienia motocykla sprawdzały się najlepiej? Korzystałeś z tych standardowych czy testowałeś coś nowego?
Teraz było zupełnie inaczej. Używaliśmy też innego sprzętu niż zazwyczaj w Bydgoszczy, żeby coś przetestować. Tor był trochę inny niż w poprzednich latach, więc dostosowaliśmy się do warunków.
Który z rywali był dla ciebie najtrudniejszy?
Zdecydowanie ten, który wygrał – Loktayev. Był szybki, robił dobre starty i podejmował mądre decyzje na torze. W ostatnim biegu wiedziałem, że muszę wygrać, ale nie miałem idealnego startu i utknąłem w walce z Maxem Fricke i Bartoszem Zmarzlikiem. Brakowało mi trochę prędkości, więc to było frustrujące. Zawsze chce się wygrać, ale ogólnie był to dobry dzień na testy.
Jakie wnioski wyciągasz z tych zawodów?
Jest sporo pozytywów. Dużo pracowaliśmy przez ostatnie tygodnie i widać efekty. Miałem dobre starty, kilka udanych manewrów i ogólnie czułem się dobrze na torze. Oczywiście ostatnie dwa biegi mogły być lepsze, więc musimy wyciągnąć wnioski, ale ogólnie jestem zadowolony.
Mikołaj Lemieszek