Po sezonie 2025 KRONO-PLAST WŁÓKNIARZ przeszedł rewolucję nie tylko w zarządzie klubu, ale również w składzie drużyny. Z zespołem pożegnali się m.in. Jason Doyle, Piotr Pawlicki oraz Kacper Woryna. Przyszli za to Rohan Tungate, Jaimon Lidsey czy Jakub Miśkowiak. Dla ostatniego z wymienionych jest to powrót po dwóch sezonach przerwy.
- To dla mnie szczególne miejsce, z którym mam mnóstwo dobrych wspomnień – mówi zawodnik o powrocie do KRONO-PLAST WŁÓKNIARZA.
- W przeszłości Jakub Miśkowiak osiągnął sporo sukcesów, jako zawodnik częstochowskiego zespołu. Między innymi ma na swoim koncie wywalczone dwa brązowe medale DMP (2019 i 2022).
- Były mistrz świata juniorów wierzy w potencjał swojej obecnej drużyny i liczy na sprawienie niejednej niespodzianki.
- Obserwuj PGE Ekstraligę w mediach społecznościowych.
Nasz rozmówca wyraża zadowolenie, że ponownie przywdzieje kevlar. – Bardzo się cieszę, że wracam do Częstochowy. To dla mnie szczególne miejsce, z którym mam mnóstwo dobrych wspomnień. Czuję pozytywne emocje i dużą motywację. Powrót tutaj traktuję jako ważny etap w mojej karierze i wierzę, że to będzie dobry czas zarówno dla mnie, jak i dla klubu – mówi Miśkowiak.
Jak sam żużlowiec przyznaje, w Częstochowie czuje się niemalże, jak we własnym domu. Wszak reprezentował biało-zielone barwy w latach 2019-2023. – Zdecydowanie tak. Spędziłem tutaj pięć bardzo ważnych sezonów, wchodząc w dorosły żużel praktycznie od początku swojej kariery. Znam klub, stadion, miasto i kibiców. To wszystko sprawia, że czuję się tu swobodnie i naturalnie, jak u siebie – kontynuuje.

W czasie swojej przygody z Włókniarzem niespełna 25-latek przeżył sporo wspaniałych chwil. Z „Lwami” świętował zdobycie dwóch brązowych medali Drużynowych Mistrzostw Polski (2019 i 2022). Osiągał wiele sukcesów w wszelkich rozgrywkach na arenie krajowej, a także międzynarodowej. Wśród tych dokonań było złoto Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów, wywalczone w 2021 r. – Na pewno lata spędzone w Częstochowie były jednymi z najważniejszych. To tutaj zdobywałem pierwsze poważne doświadczenia w PGE Ekstralidze, rozwijałem się sportowo i mentalnie, odnosiłem sukcesy drużynowe oraz indywidualne. Te sezony bardzo dużo mnie nauczyły i dały solidne fundamenty pod dalszą karierę – dodaje.
Potem nadszedł rozbrat z częstochowskim klubem. Były dominator wśród juniorów startował kolejno dla EBUT.PL STALI Gorzów (2024) oraz BAYERSYSTEM GKM-u Grudziądz (2025). Jak wspomina tamte czasy? – To był cenny okres. Zarówno w Stali Gorzów, jak i w GKM-ie Grudziądz mogłem spojrzeć na żużel z innej perspektywy, poznać nowe środowiska i metody pracy. Uważam, że te doświadczenia pomogły mi się rozwinąć i dojrzeć jako zawodnik. – wyjaśnia.

Teraz Jakub Miśkowiak – z większym, nabytym doświadczeniem – wraca na „stare śmieci” i zamierza bić się o następne osiągnięcia i coraz wyższe rezultaty. Kibice żużla w mieście – biorąc pod uwagę obecną sytuację kadrową ekipy – liczą, że rodowity rawiczanin będzie mocnym ogniwem KRONO-PLAST WŁÓKNIARZA zwłaszcza w meczach, rozgrywanych na stadionie przy ul. Olsztyńskiej. – Zdaję sobie z tego sprawę i biorę to jako wyzwanie, a nie presję. Zawsze dobrze jeździło mi się w Częstochowie i nawet jako zawodnik innych drużyn potrafiłem tu zdobywać punkty. Teraz znów chcę to robić w biało-zielonych barwach – dodaje zawodnik, który zresztą w ubiegłorocznym sezonie – w grudziądzkim BAYERSYSTEM GKM-ie – solidne zdobycze punktowe potrafił przywozić też i w bataliach wyjazdowych. – To prawda i bardzo mnie to cieszy. Zawsze zależało mi na tym, żeby być zawodnikiem uniwersalnym. Wynik w Rybniku (11 pkt z bonusem) czy inne dobre występy na obcych torach pokazują, że idę w dobrym kierunku – zaznacza.
To, że Jakub nie zapomniał, jak się ściga na częstochowskim owalu, udowodnił chociażby podczas ostatniej rundy finałowej Indywidualnych Mistrzostw Polski 2025. – Tak, ten turniej był dla mnie ważny. Siódme miejsce i najlepszy mój występ w całym cyklu dały mi dużo pewności siebie. Pokazałem sobie, że potrafię skutecznie rywalizować na tym torze i to dobry prognostyk na przyszłość – wspomina.

W związku z mocną znajomością częstochowskiego toru, dawny światowy czempion do lat 21 liczy, że w końcu pokaże pełnię swoich żużlowych możliwości. – Będę się starał. Znam ten tor jak własną kieszeń, wiem jak reaguje na zmiany pogody i nawierzchni. Jeśli wszystko dobrze zagra sprzętowo i zdrowotnie, wierzę, że mogę pokazać tutaj naprawdę solidny żużel – oznajmia.
Zbudowany skład KRONO-PLAST WŁÓKNIARZA na nadchodzący sezon może nie dawać zbyt wielu nadziei. Zdecydowana większość ekspertów wskazuje zespół jako murowanego kandydata do spadku z PGE Ekstraligi. W każdym razie w Częstochowie wierzą w pozytywne zaskoczenie w wykonaniu ekipy prowadzonej przez Mariusza Staszewskiego. Podkreśla to sam Miśkowiak. – Uważam, że to ciekawy i ambitny zespół. Wiemy, jakie są przewidywania ekspertów, ale żużel już nieraz pokazywał, że papier nie jeździ. Kluczowe będzie zgranie, atmosfera i konsekwentna praca. Wierzę, że możemy pozytywnie zaskoczyć – stwierdza.
Miśkowiak miał już okazję startować wspólnie z jednym z zawodników z aktualnej kadry częstochowian. Chodzi o Jaimona Lidsey’a, a miało to miejsce w roku 2025. Wtedy Australijczyk w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, podobnie jak nasz rozmówca, zdobywał punkty dla BAYERSYSTEM GKM-u Grudziądz. Co Polak sądzi o swoim starym-nowym klubowym koledze? – To profesjonalista, solidny zawodnik i fajny człowiek. Dobrze się dogadywaliśmy w Grudziądzu i myślę, że ta znajomość zaprocentuje również w Częstochowie – odpowiada.

Jak się okazuje, wychowanek klubu z miejscowości Wschowa nawiązał już kontakt również z pozostałymi kolegami z ekipy. Ponadto uchylił rąbka tajemnicy na temat panującej atmosfery. – Jesteśmy już po pierwszych rozmowach. Atmosfera jest dobra, wszyscy podchodzą do tematu bardzo profesjonalnie. Myślę, że szybko stworzymy zgrany zespół – wyznał.
Rajder z pewnością zdaje sobie sprawę z roli, jaką ma odgrywać w KRONO-PLAST WŁÓKNIARZU w tegorocznych ligowych zmaganiach. Tym samym mocno koncentruje się na przygotowaniach do sezonu 2026. – Okres przygotowawczy już się rozpoczął. Pracuję nad motoryką, siłą i wytrzymałością, a także dbam o regenerację. Przygotowania są intensywne, ale takie muszą być, bo czeka nas wymagający sezon. Jestem zmotywowany i gotowy na ciężką pracę – zakończył Jakub Miśkowiak.
Norbert Giżyński













