Nowo wybrany kapitan KRONO-PLAST WŁÓKNIARZA Częstochowa – Jakub Miśkowiak to nie pierwszy profesjonalny żużlowiec w swojej rodzinie. Wcześniej na polskich i światowych torach ścigał się również jego wuj Robert, który swoją przygodę z czarnym sportem zakończył właśnie na rzecz siostrzeńca. Jak wyglądały początki ich karier?
Robert Miśkowiak swoje pierwsze kroki w polskiej lidze stawiał w PRONERGY POLONII Piła, którą reprezentował przez cztery sezony. Jeżdżąc dla Pilan, żużlowiec indywidualnie wywalczył drugie miejsce w finale Brązowego Kasku, a także wygrał jego srebrną edycję. Na rok 2004 Miśkowiak zdecydował o zmianie klubu, a jego nowym pracodawcą została BETARD SPARTA Wrocław. Dokładnie tym samym roku święcił największy sukces w swojej karierze, jakim było zwycięstwo w Indywidualnych Mistrzostwach Świata Juniorów, gdzie okazał się lepszy od m.in. Fredrika Lingrena, Krzysztofa Kasprzaka czy Mateja Zagara. Sukces ten, odniesiony na torze we Wrocławiu spowodował, że zawodnik został w BETARD SPARCIE na kolejny sezon, który jak się potem okazało, z racji ukończenia 21. roku życia, nie był już dla niego tak dobry.
Po jego usługi zgłosiła się FOGO UNIA Leszno, gdzie Miśkowiak także spędził dwa lata, które okazały się być dla niego ostatnimi w najwyższej klasie rozgrywkowej, ponieważ do PGE Ekstraligi nigdy nie wrócił. W złotym dla leszczynian sezonie 2007 żużlowiec wystąpił w dziesięciu spotkaniach, zdobywając tylko 27 punktów, co przełożyło się na średnią równą 1.000 pkt/bieg. Następna lata Roberta Miśkowiaka to transfery do drużyn z Ostrowa Wlkp., Poznania czy w końcu Lublina, gdzie spędził swój najlepszy sezon w seniorskiej karierze. W 2012 roku został najwyżej sklasyfikowanym zawodnikiem całej ligi, legitymując się tym razem ze średnią aż 2.381 pkt/bieg. Poza zmaganiami w Polsce, Miśkowiak został również srebrnym medalistą cyklu Indywidualnych Mistrzostw Europy.

W następnych latach, Miśkowiak tak dobrych wyników nie był już w stanie powtórzyć. Na jego drodze pojawił się jeszcze potem Gdańsk, Bydgoszcz, Łódź i znowu Poznań, gdzie w 2019 roku zakończył karierę. Czy po tylu latach jazdy był to słuszny wybór? – Ciężko powiedzieć. Trochę mi szkoda tego wszystkiego, ale z drugiej strony – trzeba było poświęcić trochę dla Jakuba, gdzie to był ten czas młodzieżowy, czyli bardzo ważny dla jego rozwoju. Nie żałuję tego, bo wskoczył na pewien poziom, aby to ciągnąć dalej i osiągać dobre wyniki. Chciałbym jeszcze pojeździć, ale nie mogę powiedzieć, że żałuję, tylko trochę szkoda mi tego wszystkiego. Chciałem być przy Jakubie, aby się rozwijał już jako dorosły zawodnik. On jest przy mnie od urodzenia, jesteśmy bardzo zżyci ze sobą i on traktował mnie zawsze jak swojego ojca. Nie chciałem tego zaprzepaścić, aby za jakiś czas sobie powiedzieć, że mogłem zrobić więcej – mówił dla naszego portalu na początku 2024 roku Robert Miśkowiak.

Sam Jakub żużlową licencję zdał jako reprezentant klubu ze Wschowy, a ligową karierę rozpoczął od H.SKRZYDLEWSKA ORŁA Łódź, gdzie przez dwa lata jeździł w jednym zespole ze swoim wujem. Juniora szybko zauważył KRONO-PLAST WŁÓKNIARZ Częstochowa, do którego Jakub Miśkowiak trafił w sezonie 2019. Pierwszy rok w PGE Ekstralidze nie był jednak dla niego udany, a w rankingu średnich biegopunktowych uplasował się na czwartym miejscu od końca. Sezon później oswoił się już z najlepszymi zawodnikami na świecie, by w 2021 roku stać się jednym z nich. Miśkowiak został trzynastym zawodnikiem ligi, i dokładnie tak samo jak Robert, zdobył złoty medal Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów. Ponadto został powołany na Speedway of Nations w Manchesterze, gdzie razem z reprezentacją Polski sięgnął po srebro.

W Częstochowie Miśkowiak został do końca wieku juniora i na jeden rok startów jako zawodnik formacji U24. Wówczas zdaniem działaczy KRONO-PLAST WŁÓKNIARZA nie spełnił on pokładanych w nim oczekiwań i na sezon 2024 przeniósł się do GEZET STALI Gorzów, gdzie także nie zagrzał miejsca na dłużej. Po żużlowca natychmiast zgłosił się BAYERSYSTEM GKM Grudziądz, z którym dotarł do pierwszego w historii klubu półfinału PGE Ekstraligi. Teraz już jako senior, Miśkowiak wrócił do KRONO-PLAST WŁÓKNIARZA Częstochowa, którego został nowym kapitanem i razem z drużyną powalczy o utrzymanie w najlepszej żużlowej lidze świata. Początki karier Roberta i Jakuba wyglądają więc podobnie i wiele wskazuje na to, że młodszy z Miśkowiaków znacząco prześcignie w osiągnięciach swojego wujka. Nie brakuje jednak głosów, że Jakubowi już ta sztuka się udała.

Marcin Rusewicz













